Crowdfunding – fani finansują muzykę

share on:

Wiele mówi się o kłopotach branży muzycznej, skomplikowanej kwestii dystrybucji elektronicznej i zarabianiu głównie na graniu koncertów. Myślenie o komercyjnej działalności tylko przez pryzmat sprzedanych płyt i biletów ogranicza korzystanie z dostępnych możliwości. Do tego dochodzi selekcja twórców, którzy dostają szansę zaprezentowania się szerszej publiczności. Istnieje jednak model, który odwraca tradycyjny proces rynkowy. Nazywa się crowdfunding. I działa.

W 1997 roku fani zespołu Marillion przeprowadzili kampanię internetową, której celem było zebranie 60 tys. dolarów na tournée. Cel został osiągnięty szybko, mimo faktu, iż zespół nie był w akcję zaangażowany. Zaskakujący efekt współpracy fanów Marillion sprawił, że przy nagrywaniu kolejnej płyty grupa rozesłała mailing do 30 tys. fanów, którzy znajdowali się w bazie, i poprosiła o dokonywanie zamówień w formie przedsprzedaży. Nie byłoby to zjawiskiem nietypowym, gdyby nie fakt, że na tym etapie zespół miał jedynie mglistą koncepcję na stworzenie nowych nagrań. Akcja spotkała się z pozytywnym odbiorem i Marillion pozyskał 100 tys. dolarów, które pokryło koszty nagrań, a jednocześnie stanowiło 5% planowanych przychodów ze sprzedaży globalnej. Umożliwiło to uniezależnienie od wytwórni płytowych i innych pośredników, które wcześniej miały ogromny wpływ na poczynania zespołu. Jest to jeden z pierwszych przykładów finansowania społecznościowego, w dodatku zainicjowanego oddolnie przez miłośników twórczości zespołu.

marillon

Public Enemy, Fryderyk Chopin, Ifi Ude

Crowdfunding to mechanizm pozyskiwania kapitału na realizację przedsięwzięć od społeczności internautów. W zamian za udzielone wsparcie każdorazowo otrzymują oni określone świadczenie zwrotne. Może być to płyta, plakat z autografem, ale także koncert na prywatnej imprezie czy spotkanie z zespołem. Okazuje się, że fani są zainteresowani nie tylko produktem końcowym – płytą czy koncertem, ale część z nich chce uczestniczyć w procesie, współtworzyć. I jest gotowa za to zapłacić. Dla osoby spoza branży muzycznej wizyta w studiu nagraniowym podczas sesji ulubionego zespołu czy wyszczególnienie na okładce płyty ma dodatkową wartość emocjonalną.

Oddolna inicjatywa fanów Marillion była motywowana chęcią pomocy w rozwoju ulubionego zespołu, ale crowdfunding to także szansa dla młodych artystów. Jest wiele przykładów popularnych zespołów odkrytych po wielu latach. Ogromne ilości ciekawych projektów nie powstają w ogóle, bo o tym, co trafi na rynek, decyduje subiektywna opinia wąskiej grupy producentów. Szukając alternatywnych źródeł sfinansowania wydania longplaya można zamieścić własną muzykę i korzystając z portali finansowania społecznościowego zachęcić do jej kupna w przedsprzedaży. Tak zrobiła Julia Marcell, która w 2007 roku zebrała 50 tys. dolarów od internautów i wydała swoją pierwszą płytę „It Might Like You”. Biorąc sprawy w swoje ręce, bezpośrednio zapytała społeczność, jak ta ocenia jej twórczość. Obecnie Julia jest rozpoznawalną artystką, wydała kolejną płytę i gra koncerty w wypełnionych po brzegi salach.

Finansowanie społecznościowe jest także szansą dla uznanych twórców na uwolnienie się od pośredników i doradców. Zbudowana przez lata pracy społeczność fanów może być zainteresowana zaangażowaniem w kolejny projekt i finansowym jego wsparciem.

Przykładowo, na amerykańskim portalu kickstarter.com Amanda Palmer zebrała 1.192.794 dolarów, niemal dwunastokrotnie przekraczając kwotę potrzebną jej na realizację nowego albumu. Zaangażowanie artystki i zwrócenie się bezpośrednio do społeczności było zaproszeniem do współpracy, a nie marketingową komunikacją sprzedażową.

Crowdfunding projektów muzycznych sprawdza się także w Polsce. Zespół Tres.B chciał przyspieszyć wydanie nowego materiału. W celu pokrycia kosztów nagrania zwrócili się do swoich fanów i zaproponowali specjalne pakiety. Limitowana edycja Tres.Paczek o wartości 100 zł zawierała nowy album przed oficjalną premierą, bilet na specjalny koncert oraz wyszczególnienie z nazwiska w książeczce dodawanej do płyty. Cała akcja spotkała się z zainteresowaniem społeczności i faktycznie przyczyniła się do tego, że „40 winks of courage” trafiła do sklepów w maju tego roku. Niedawno zespół został nominowany do Paszportu Polityki w kategorii muzyki popularnej i dzięki głosom społeczności ma szansę sięgnąć po nagrodę. Co ciekawe, w zeszłym roku zdobyła ją właśnie Julia Marcell.

Ewolucja wirtualnych społeczności sprawia, ze w sieci nie tylko komunikujemy się i kupujemy, ale też chcemy uczestniczyć w ciekawych przedsięwzięciach. Tak jak wikipedia powstała dzięki małemu wkładowi bardzo wielu osób, tak i liczne przedsięwzięcia mogą być współfinansowane przez internautów. Wyobraźmy sobie organizatorów festiwalu, którzy kapitał na jego organizację zbierają przedsprzedając bilety, spotkania z artystami i zachęcają do głosowania na zespoły, które powinny zostać ściągnięte na wydarzenie. Choć ciężar organizacji spadnie na nich, to społeczność da opinię na temat najbardziej interesującej formuły. Dodatkowo, informacja o wydarzeniu w mediach społecznościowych może rozprzestrzeniać się z ogromną szybkością, docierając do wielu osób.

Crowdfunding bardzo szybko rozwija się na całym świecie. W 2012 roku sfinansowano tysiące projektów kulturalnych kulturalnych, społecznych i biznesowych na kwotę liczoną w miliardach złotych. Wiele takich inicjatyw ma charakter lokalny, angażujący wąskie społeczności, a dzięki takiej formie promocji trafia do mas. Korzyścią ze stosowania crowdfundingu jest także pozyskanie zaangażowanej społeczności, ale i tworzenie historii, jaka wiąże się z powstawaniem projektu. Przekonanie internautów do wsparcia wymaga wiarygodności twórcy, transparentności i udowodnienia zdolności do realizacji przedsięwzięcia. Paradoksalnie, porażka w zbieraniu środków jest także pozytywną informacją. Pozwala uniknąć topienia nakładów inwestycyjnych w projektach, które nie trafiają w aktualne gusta odbiorców. Mechanizm ten w efektywny sposób pokazuje, kto ma szansę zostać nową gwiazdą muzyczną i porwać publiczność, weryfikując to na bardzo wczesnym etapie.

Choć w Polsce finansowanie społecznościowe się rozwija, to świadomość obopólnych korzyści artysty i fanów z jego stosowania jest jeszcze niewielka. Taka forma interakcji z odbiorcą zainteresowała Marka Bilińskiego, legendę polskiej muzyki elektronicznej. Na polskim portalu finansowania społecznościowego beesfund.com zbiera on środki na wydanie ekskluzywnej edycji albumu „Best of the best of Marek Biliński” na płycie winylowej. W krótkim filmie wyjaśnia szczegóły, zachęcając do wsparcia projektu i skorzystania z jedynej możliwości uzyskania tej płyty. Fani jego muzyki mogą przyczynić się do sukcesu tego przedsięwzięcia i zapisać w historii polskiej branży muzycznej. Projekt zostanie zrealizowany, jeśli uda się zgromadzić co najmniej 21 tys. zł, które są potrzebne na pokrycie wszystkich kosztów. Jeżeli tak się nie stanie, to wszyscy wspierający otrzymają swoje wpłaty na powrót – to ważna zasada obowiązująca na większości portali finansowania społecznościowego.

Nie ulega wątpliwości, że mechanizm w którym to publiczność decyduje, czego chce słuchać i czyją twórczość popiera, będzie coraz bardziej popularny. Wymusza on szacunek dla słuchacza, otwiera rynek muzyczny dla nowych artystów i pozwala zacieśnić relacje. Dla całej branży muzycznej jest to szansa przesuwająca punkt koncentracji na odbiorcę i stwarzająca nowe możliwości.

 
Autor:

Źródło: Hiro.pl
share on:
Karol Król

Karol Król

Od 2010 prowadzę crowdfunding.pl i angażuję się w zrównoważony rozwój sektora finansowania społecznościowego w Polsce i w Europie. Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz