Crowdfunding + equity to nie equity crowdfunding, ale model jest skuteczny

share on:

Equity crowdfunding ma liczne zalety, a przede wszystkim uzupełnia możliwości pozyskania finansowania na rynku kapitałowym. Wiąże się z wysokim ryzykiem, ale zakłada niewielkie zaangażowanie poszczególnych inwestorów i rozproszenie ryzyka, nie zmniejszając szansy na realizację zysków z inwestycji.

„Prawdziwy” equity crowdfunding

Standardowo, o ile można już mówić o standardach, projekty udziałowego finansowania społecznościowego polegają na sprzedaży jednostek udziałowych w spółkach. Czasem stosowane są modele hybrydowe, tj. oferowanie nagród nieudziałówych (przedsprzedaż) oraz udziałów lub akcji (inwestycja). W Europie jest obecnie 10 portali udziałowego finansowania społecznościowego i funkcjonują w różnych modelach. Bardzo ciekawie zapowiada się natomiast projekt „Redakcja Bluszcza wyda magazyn PARK„, który nie jest projektem udziałowym, ale poszukiwany jest inwestor strategiczny.

Praktyczne aspekty crowdfundingu udziałowego w Polsce

Podstawową nagrodą w projekcie jest przedsprzedaż prenumeraty, maksymalnie rocznej. Oznacza to, że cel finansowy musi zapewnić realizację tej obietnicy, stąd 1,2 mln złotych do zgromadzenia. W profilu projektu nie ma nagród udziałowych, jak np. w przypadku oferty sprzedaży akcji Beesfund S.A. w „Beesfund.com w Twoich rękach„. Jednocześnie w opisie znajduje się informacja o poszukiwaniu inwestora. Z czego to wynika? Park Kultury, spółka będąca Projektodawcą jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością i ma opłacony minimalny wymagany prawem kapitał. Jest to jak najbardziej uzasadnione w przypadku projektu finansowania społecznościowego, ale wiąże się z pewnymi przeszkodami. Kodeks Spółek Handlowych określa, że minimalna wartość udziału w sp. zo. o. to 50 zł, co oznacza, że właściciel przy minimalnym kapitale zakładowym ma jedynie 100 udziałów. A to radykalnie ogranicza możliwość faktycznego „uspołecznościowienia” takiego podmiotu.

[box]

W przypadku Beesfund S.A. 5% kapitału odpowiada 5 000 akcji, co umożliwia w skrajnym przypadku pozyskanie pięciu tysięcy inwestorów. W przypadku Park Kultury Sp. z o. o. 5% to jedynie 5 udziałów!

[/box]

Zmiana zapisu o minimalnej wartości nominalnej udziału jest jednym z postulatów Polskiego Towarzystwa Crowdfundingu. Dlaczego? Ponieważ minimalny kapitał zakładowy spółki akcyjnej wynosi 100 000 zł, z czego 25% trzeba opłacić natychmiast, a więc przed projektem crowdfundingu udziałowego należy zamrozić 25 000 zł + koszty rejestracji i obsługi prawnej.

Przez crowdfunding do equity

W przypadku projektu wydawania magazynu PARK słusznie została przyjęta strategia pozyskania inwestorów poprzez mobilizację i budowanie bazy prenumeratorów. W tradycyjnym modelu wydawca musiałby zainwestować kilkaset tysięcy złotych i przetrwać pierwsze miesiące cyklu wydawniczego. Stosując equity crowdfunding projekt uda się w dwóch przypadkach:

A. Uda się przedsprzedaż ok. 10 000 prenumerat wydania elektronicznego i papierowego.

B. Widoczna będzie dynamika sprzedaży prenumerat, która przy wsparciu społeczności i mediów stanie się argumentem dla poważnego inwestora strategicznego.

C. Rosnąca liczba prenumerat zachęci reklamodawców do promocji już na etapie projektu oraz wykupienia reklamy w kolejnych numerach w bardzo korzystnej cenie.

Bardziej prawdopodobny wydaje się być wariant drugi. Jest on także uzasadniony ekonomicznie – mając bazę prenumeratorów co prawda nie są generowane bieżące przepływy pieniężne, ale jednocześnie zapewniony jest budżet na przetrwanie magazynu, a przecież można sprzedawać dodatkowo powierzchnie reklamowe i generować przychody ze sprzedaży egzemplarzowej!

Spróbowałem w uproszczony sposób policzyć przychodowość projektu wydawniczego tego typu:

Z dostępnych informacji wynika, że sprzedaż Bluszcza wahała się pomiędzy 8 000 a 18 000 egzemplarzy miesięcznie. Zakładam, że poza projektem finansowania społecznościowego bez problemu można wykreować sprzedaż na poziomie 4000 papierowych i 500 elektronicznych, a wartości te z pewnością można powiększać celnymi działaniami promocyjnymi. W tym kontekście crowdfunding jest podstawą do wygenerowania wartości dla inwestora i argumentem za wejściem kapitałowym. Właściwie nie ma firm, które mają pewny budżet i tak duże szanse na generowanie dodatkowych przychodów.

Nie znam rynku wydawniczego, więc powyższe obliczenia mogą nie być do końca realne, ale ważna jest gwarancja, którą otrzymuje inwestor na etapie przedrynkowym – dają ją Czytelnicy, którzy wykupują prenumeratę na beesfund. Projekt „prawdziwego” equity crowdfundingu wymuszałby praktycznie założenie spółki akcyjnej lub sprawiać, że jeden udział kosztowałby kilkadziesiąt tysięcy złotych. Choć przy tych parametrach mógłby być bardzo interesujący dla potencjalnych mini aniołów biznesu, ale zbyt drogi dla małych i zbyt publiczny dla dużych. Słusznym założeniem jest jednak pozyskanie inwestora strategicznego, który wniesie potrzebny know-how w zakresie pomysłu na dystrybucję i nakręcanie sprzedaży.

Ważną obserwacją jest to, ze jeżeli magazyn PARK pozyska kapitał, nie będzie uzależniony od reklamodawców, ani sprzedaży egzemplarzowej, a więc – co rzadkie – redakcja będzie skupiać się na merytorycznej zawartości i jakości magazynu, a nie podkręcaniu sprzedaży za wszelką cenę, co robią praktycznie wszystkie tytuły dostępne na rynku. Model stosowania finansowania społecznościowego w celu zainteresowania mediów, zbudowania bazy Czytelników po to, aby pozyskać inwestora jest bardzo interesujący i będę się mocno przyglądał postępom projektu. Jestem zresztą jego pierwszym wspierającym, do czego i Was zachęcam. To więcej, niż zakup magazynu, to udział w wielkim społecznościowym projekcie!

 

share on:
Karol Król

Karol Król

Od 2010 prowadzę crowdfunding.pl i angażuję się w zrównoważony rozwój sektora finansowania społecznościowego w Polsce i w Europie. Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz