Wirtualna społeczność zamiast banku?

share on:

 

W  XXI wieku podstawowym medium komunikacji, rozprzestrzeniania informacji, a nawet utrzymywania relacji jest Internet. Za jego pomocą tworzymy, dyskutujemy, zarabiamy, a nawet kreujemy i rozwijamy ruchy społeczne, mające istotny wpływ na zmiany w świecie realnym (vide Egipt, sprzeciw wobec ACTA i wiele innych). Do sieci poza relacjami międzyludzkimi przeniósł się także biznes.

Wygoda, bezpieczeństwo, oszczędność czasu i pieniędzy spowodowały rozkwit branży e-zakupów, e-administracji, a nawet e-bankingu. No właśnie, banki przeniosły się do sieci, żeby wyjść na przeciw potrzebom klienta, ale klienci coraz częściej – i z dobrym skutkiem – przejmują zadania bankierów.

Prawo bankowe określa kilka czynności zarezerwowanych jedynie dla grupy licencjonowanych podmiotów, które mogą korzystać z nazwy bank, lub kasa (np. SKOK). Jest to min. przyjmowanie wkładów, czy udzielanie kredytów. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby pozostałe usługi finansowe utożsamiane do tej pory z instytucjami finansowymi były oferowane przez wirtualną społeczność. Oto przykłady:

Pożyczki społecznościowe

Pożyczki społecznościowe (tzw. social lending) to najlepszy przykład finansów społecznościowych, który pozwala pożyczkodawcom zarobić ok. czterokrotnie więcej niż na lokacie bankowej, a zarazem umożliwia pozyskanie środków potrzebującym przy niższym koszcie (może też przeciwdziałać wykluczeniu finansowemu). Duża społeczność w formie mikrowpłat w wysokości kilkudziesięciu złotych może złożyć się na pokaźną pożyczkę.

W Polsce rynek ten w 2011 roku miał osiągnąć ok. 48 mln, ale Gartner Research przewiduje, że światowy rynek social lending w 2013 osiągnie wartość 5 miliardów dolarów! Pożyczkodawcy polscy mają do wyboru kilka platform tego typu, w tym kokos.pl, czy pożycz.pl.

Wirtualne kantory

Także wymiana dewiz przestaje być domeną banków i kantorów. Platformy takie jak walutomat.pl i cinkciarz.pl umożliwiają wymianę waluty z pominięciem spreadu pośrednika (widełek cenowych pomiędzy ceną kupna i sprzedaży). Użytkownik A mający 10 000 dolarów ustala cenę z użytkownikiem B, który chce je kupić, tym samym zaoszczędzając kilkaset złotych, mimo prowizji dostawcy platformy. Wymieniając dziś 10 000 EURO w banku, kantorze i kantorze społecznościowym można uzyskać mniej więcej takie kwotowania:

Warto! Dodam jedynie, że za pośrednictwem walutomatu w 2 lata wymieniono już 1 miliard złotych.

Finansowanie społecznościowe

Crowdfunding to z kolei dobry przykład przejmowania przez virtual communities roli kredytodawcy finansującego zakładanie i rozwój firm. Po credit crunch (zamrożenie akcji kredytowej) w roku 2008, do dziś małe spółki nie mają łatwego dostępu do kapitału. Niestety zabija to mikroprzedsiębiorczość i powoduje, że wiele, być może fenomenalnych, pomysłów biznesowych w ogóle nie zostanie zrealizowanych. Finansowanie społecznościowe umożliwia przekazywanie przez społeczność finansowania w formie darowizn, przedsprzedaży produktów jeszcze nie istniejących, a także nabywania udziałów w spółkach i stawania się mikro aniołami biznesu.

Opisałem wiele historii potwierdzających zasadność stosowania takiego mechanizmu finansowania – od zapełnienia luki kapitałowej, przez przeżycie biznesowej przygody, aż do stworzenia globalnej spółki. Także w tym przypadku możliwość uczestniczenia w udzielaniu finansowania ma właściwie każdy. 500 osób wpłacających jedynie po 200 złotych (razem to 100 000 złotych) umożliwia realizację  narawdę sporego przedsięwzięcia, będąc jego współwłaścicielem.

Doradztwo finansowe i inwestycyjne

Rozwój blogosfery, forów, grup tematycznych i portali społecznościowy ułatwia także dystrybucję wiedzy i doświadczenia. Na portalach profesjonalnych, jak goldenline, czy wisdio.com, można uzyskać bardzo wiele merytorycznych i praktcznych informacji na właściwie dowolny temat. Portale crowdsourcingowe wspierające innowacyjność i rozwiązywanie problemów korzystają z wiedzy społeczności wirtualnej, spośród której każdy może dodać coś od siebie. Wyobraźmy sobie, że na pytanie o polecany kredyt hipoteczny były bankier odradzi obcą walutę, niedawny kredytobiorca poleci określony bank, a coach podrzuci rady dotyczące przygotowania wniosku i samego siebie do rozmowy.

To wszystko już się dzieje, i choć banki się jeszcze nie obawiają, to już zauważyły możliwości społeczności Occupy Wall Street i coraz bardziej uwierają im portale finansów społecznościowych. Wcale się nie zdziwię, jak instytucje finansowe zaczną angażować się w tę branżę, ale powodzenia im nie wróżę.

Mimo mniejszej ochrony klientów, trudniejszych regulacji prawnych i przeświadczenia o tym, że z bankiem się nie wygra, zachęcam do obserwacji opisanych zjawisk, przygotowania się i wejścia w rolę bankiera lub anioła biznesu. To możliwe!

share on:
Karol Król

Karol Król

Od 2010 prowadzę crowdfunding.pl i angażuję się w zrównoważony rozwój sektora finansowania społecznościowego w Polsce i w Europie. Zapraszam do dyskusji!

4 komentarze

  1. Serdeczne życzenia powodzenia dla idei rozwoju crowdfund-sourc ingu 🙂 Jesteśmy wraz z wynalazcą-autorem rozwiązania nowego typu turbiny wiatrowej o pionowej osi obrotu i zmiennej geometrii skrzydeł przed podjęciem decyzji…

Dodaj komentarz