Crowdfunding receptą na tańsze książki?

share on:

Znamienne, że wśród pierwszych czterech projektów na platformie beesfund.com trzy dotyczą wsparcia wydania książek. Obok pierwszej polskiej publikacji o finansowaniu społecznościowym redagowanej przez redaktora naczelnego crowdfunding.pl znalazły się tam również projekty wydania papierowego (choć z elementami multimedialnymi) słownika języka migowego i zwycięskiej szarży polskiej husarii pod Wiedniem. Dlaczego?

Jednym z najważniejszych aspektów dobrze zaplanowanej akcji crowdfundingowej jest adresowanie jej do konkretnej społeczności, poniekąd elitarnej i aktywnej. Taką grupą w Polsce są „czytający” – jak pokazują badania Biblioteki Narodowej kontakt z książką w 2010 roku miało jedynie 44 % Polaków, ale za to co czwarty z nich czyta więcej niż sześć książek rocznie. Dodatkowo autorzy książek czy wydawnictwa mają często już pewne kanały kontaktu do swoich fanów – strony internetowe, newslettery czy fanpage na FB.

Po drugie istotne jest, poza kreatywnym charakterem projektu, by wspierający odnosili także korzyść finansową. Choć trudno sobie wyobrazić, by z wydania książki uczynić projekt o charakterze inwestycyjnym, to z pewnością dla czytelników atrakcyjna jest forma przedsprzedaży w bardzo atrakcyjnej cenie. Choć nie wszystkim podoba się „subskrypcyjny” charakter trend rozwoju crowdfundingu, to przy cenach książek w Polsce trudno nie spojrzeć na taką możliwość pozytywnie. Szczególnie, że jak wyliczyli jakiś czas temu redaktorzy Res Publiki Nowej porównali ceny książek z płacą minimalną w różnych państwach i wyliczyli, że w Polsce gorzej sytuowani muszą pracować 25 godzin, by kupić kilka najbardziej popularnych tytułów. Gorzej od Polski w zestawieniu wypadły tylko Indie i Rosja, a w przeważającej ilości przypadków zauważono korelację między stosunkiem cen książek do płacy minimalnej a poziomem czytelnictwa.

Z czego to wynika? Po pierwsze w Polsce mamy do czynienia z bardzo wysokimi marżami pośredników – zwykle wynoszą ok. 50 % ceny okładkowej książki. Media wielokrotnie informowały, że wydawnictwa mają dodatkowo problemy z wyegzekwowaniem na czas swoich należności. Kolejne trudności dla rynku książki w Polsce wynikają z wprowadzenia w maju 2011 r. 5% VATu na książki oraz wysoki VAT na e-booki, które dzięki niskim cenom w innych państwach znacząco poprawiają statystyki czytelnictwa.        

Co ciekawe o powyższych problemach świetnie zdaje sobie sprawę społeczność czytelników, o czym świadczą choćby statystyki fanów akcyjnych profili tematycznych na Facebooku. „TAK dla utrzymania zerowej stawki VAT na książki” polubiło ponad 17 tysięcy czytelników, skierowaną do dystrybutorów akcję „Nie karm książkowego potwora” polubiło blisko 6500 osób, a w zaproponowanej przez portal historia.org.pl akcji wprowadzenia ulg podatkowych na zakup książek zadeklarowało udział blisko 2500 facebookowiczów. Co najciekawsze – ostatni pomysł trafił na podatny polityczny grunt i po kilku tygodniach promocji w sieci podchwycili go politycy PSL.

Tymczasem w Polsce bardzo wiele osób pisze książki i szuka możliwości ich wydania. Rozwijają się firmy self-publishingowe, które umożliwiają autorom wydanie i dystrybucję książki przez profesjonalne wydawnictwo przy pokryciu kosztów tego procesu przez autora. Dzięki finansowaniu społecznościowemu nic nie stoi na przeszkodzie, by w cały proces autorzy włączyli swoje rodziny, znajomych czy czytelników bloga.

Na świecie powstało kilka platform dedykowanych wydawaniu książek, choć największe projekty wydawnicze – z książka Setha Godina na czele – wciąż finansowane są na otwartych platformach typu Kickstarter.

Szczególnie interesujący jest przykład portalu unglue.it . Jego idea polega na tym, by proponować autorom i wydawcom „uwolnienie” praw do książek za określoną kwotę. Gdy właściciel praw autorskich wyrazi zainteresowanie takim projektem społeczność zbiera wymaganą kwotę, by po jej uzbieraniu udostępnić treść książki na licencji Creative Commons. Pierwsza z „uwolnionych” książek uzyskała wsparcie 285 czytelników.

Czy crowdfunding rzeczywiście zmieni rynek wydawniczy? Wiele wskazuje, że tak. Amazon zdecydował w sierpniu, że wycofuje się ze świadczenia usług platformie unglue.it, co internauci odebrali jako wyraz obaw firmy przed rewolucją w świecie książek.

Czy z rewolucją na skostniałym rynku wydawniczym będziemy mieli do czynienia również w Polsce, zależy w dużym stopniu od Was. Propozycje wydawców na Beesfundzie udowadniają, że ceny książek wydawanych w modelu finansowania społecznościowego mogą być niezwykle atrakcyje. Przykładowo wspierając wydanie „Husarii pod Wiedniem” pierwsze 100 osób ma szansę zaoszczędzić ponad 60 % cen okładkowych kupując dwie książki w pakiecie, a dodatkowo otrzymać je w darmowej przesyłce. Co najistotniejsze w takim modelu zyskują też wydawcy i autorzy, którzy nie muszą dzielić się zyskiem z pośrednikami i zmniejszają ryzyko biznesowe związane z wydaniem książki.

share on:
Karol Król

Karol Król

Od 2010 prowadzę crowdfunding.pl i angażuję się w zrównoważony rozwój sektora finansowania społecznościowego w Polsce i w Europie. Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz