Od pomysłu do biznesu, dzięki społeczności

share on:

Nie każdy wie też jak przejść fascynującą, choć trudną i pełną pułapek ścieżkę od pomysłu do realizacji – do biznesu. Każdy może korzystać z możliwości stwarza (r)ewolucja społeczności wirtualnych.

Niemal każdy z nas ma pomysł – biznesowy, społeczny, hobbystyczny, ciekawy, niszowy lub związany z ratowaniem świata. Wiele osób jednak nie realizuje własnych idei, podając jako przyczynę liczne argumenty, z których każdy jest do obalenia i raczej jest wyrazem lenistwa, niż faktyczną barierą. Dlaczego? Rozwój społeczności wirtualnych i globalizacja świata powodują, że na wiele problemów można znaleźć odpowiedzi.

Nie wiesz jak dookreślić swój biznes – może skorzystać z mądrości tłumu, zadać pytanie społeczności biznesowej, przepytać potencjalnych przyszłych klientów.

Nie wiesz jak dokonać wyboru loga, nazwy, strategicznej decyzji – możesz zapytać o to internautów, zawsze kocha się własne dziecko, ale nadmierne zaangażowanie może prowadzić do zaślepienia i zachłyśnięcia się własnymi pomysłami.

Nie masz budżetu marketingowego i pomysłu na promocję – możesz zaprząc do tego uzytkowników portali społecznościowych, którzy nakręcą film, zaprojektują materiały i udostępnią o tym informację swoim znajomym, a Ci być może podadzą ją dalej.

Nie wiesz jak pozyskać kapitał na rozwój – możesz skorzystać z finansowania społecznościowego.

Dzięki powszechnej internetyzacji i rozwojowi społeczności wirtualnych można obalić wiele barier, które do tej pory występowały na rynku. Zmienił się model funkcjonowania na rynku i Ci, którzy dostrzegą go jako pierwsi, mają szansę wyprzedzić dotychczasowych liderów. Internetu nie należy się bać, trzeba nauczyć się rozumieć go i odpowiednio zagospodarować możliwości jakie niesie.

W tradycyjnym modelu to producent decyduje o tym, czego oczekuje klient i różnymi metodami nakłania go do zakupu. Nakręcająca się spirala wymyślania kolejnych wersji, celowego postarzania produktów, czy puchnących budżetów reklamowych zakończy się w momencie, w którym konsument uświadomi sobie, że może sam wpływać na decyzje strategiczne firm.

W nowej rzeczywistości, tak naprawdę to producent staje się klientem. Musi działać pod dyktando preferencji odbiorców i do nich dostosować swoją ofertę. Korzystają na tym obie strony, a dodatkowo część najbardziej aktywnych konsumentów w zamian za współuczestnictwo w działaniach firmy, można zamienić w ambasadorów odpowiednio ich nagradzając.

Dobrze wykorzystany proces fazy przedrynkowej może sprawić, że to grupa klientów-fanów będzie domagała się określonego produktu, po czym stanie się jego konsumentami, dodatkowo zachęcając innych, bo przecież „produkt idealnie trafia w moje gusta!” i „tego właśnie chciałam”.

Nie dotyczy to wszystkich produktów, ale wielu dóbr z rynku B2C zdecydowanie tak. Dobrym przykładem jest projekt książki, która tę tematykę właśnie ma rozwijać, wyjaśniać i promować. Naczelny crowdfunding.pl napisał i opublikował pracę nt. crowdfundingu, stworzył setki wpisów, artykułów i prelekcji na ten temat, ale chce wydać tę wiedzę w wysokiej jakościowo formie na papierze. Wraz z prezesem pierwszego w polsce portalu crowdfundingu udziałowego beesfund.com zbierają środki na wydanie tej publikacji. Pytają „czy chcecie się dowiedzieć jak wykorzystać zmiany, które zachodzą i zrealizować plany, wyprzedzając powolną konkurencję?” Jeśli społeczność fanów, znajomych i osób zainteresowanych odpowie, że tak – książka ukaże się na rynku i będzie dostępna dla każdego.

Nie wszystkim rewolucja jest po drodze. Duzi gracze nadal chcą pogłębiać okopy i tworzyć bariery wejścia na rynek, dyktować warunki jego funkcjonowania i korzystać z uprzywilejowanej pozycji. To jednak nie potrwa długo, bo oddolny ruch konsumentów wpłynie na ich działania. Wtedy jednak będzie już za późno, bo wyprzedzą ich Ci, którzy zrozumieli zachodzące zmiany odpowiednio wcześnie…

share on:
K. Król

K. Król

Reaktor crowdfunding.pl

Dodaj komentarz