Nadzorca nie wyrwał chwasta, więc wytnie całe pole? Interpretacje KNF tworzą wątpliwości

share on:

Media informują o szansach dla polskich przedsiębiorstw w związku ze zwiększeniem do 1 miliona euro progu tzw. bezprospektowej emisji publicznej. Ma to być szansa przede wszystkim dla rozwoju udziałowego finansowania społecznościowego. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Wbrew deklaracjom o wsparciu branży FinTech i crowdfundingu oraz lepszego dialogu z rynkiem, dzisiejszy komunikat może świadczyć o powrocie KNF do tworzenia warunków biznesowej niepewności.

Komisja Nadzoru Finansowego zadeklarowała dialog z przedstawicielami sektora fintech, wskazała bariery prawne i pomysły na ich niwelację. Od 21.04 obowiązują też nowe przepisy w zakresie oferty publicznej, opinii publicznej przedstawiane jako tańsza i bardziej dostępna forma pozyskania kapitału do kwoty 1 miliona euro. Powstają kolejne platformy crowdinvesting, realizowane przez inwestorów zachęconych lepszymi warunkami do prowadzenia działalności w tym segmencie. Także przedsiębiorcy chętniej patrzą na alternatywne finanse, bo wielkość kapitału możliwego do pozyskania w końcu jest wystarczająco wysoka. Nie przeceniałbym jednak podniesienia progu i nie podzielam w pełni entuzjazmu, bo działania KNF są ze sobą sprzeczne.

Po pierwsze, wyższy próg bezprospektowych ofert nie dotyczy wyłącznie equity crowdfundingu i na pewno przyciągnie twórców projektów, którzy nie planują (bo nie muszą!) prowadzenia działań w sposób transparentny i równy w dostępie do informacji dla inwestorów.

Po drugie, zmiana progu w zakresie ofert udziałowych dotyczy tylko akcji, bo udziały spółek z ograniczoną odpowiedzialnością można było i nadal można oferować bez żadnych limitów i nadzoru KNF.

Po trzecie, próg miliona euro to minimalna wysokość nakazana przez Dyrektywę, więc nie jest to sukces legislacyjny, tylko relatywnie wcześnie spełniony obowiązek. Wykonany zresztą w minimalnym zakresie, a możliwości przyciągnięcia kapitału dzięki wprowadzeniu wyższego progu (nawet 8 milionów euro) nie zostały wykorzystane.

Po czwarte, sam próg to tylko mały wycinek zmian w prawie i dzisiejszy Komunikat KNF dobitnie pokazuje, że nie można cieszyć się przedwcześnie.

KNF na ratunek inwestorom?

Komisja pisze o przypadkach agresywnej promocji ofert niepublicznych na podstawie „wybiórczo przygotowanych zestawów informacji, zachęcających do skorzystania z oferty, które finalnie doprowadzały do alokacji przez inwestora środków pieniężnych”. Chodzi głównie o takie działanie, dzięki któremu nie trzeba poddawać się rygorowi ustawy o ofercie, ale jednocześnie poinformować i przyciągnąć uwagę możliwie wielu potencjalnych inwestorów, by znaleźć tych maksymalnie 149, którzy dostaną pełną dokumentację. Słusznie, że KNF chce ukrócić takie praktyki, ale szukając chwastów może wyrwać całą łąkę, bo dalej czytamy:

W celu wyeliminowania tego typu praktyki, zgodnie z nowym brzmieniem art. 72 Ustawy oferowaniem będzie podejmowanie na rzecz m.in. emitenta instrumentu finansowego, czynności prowadzących do nabycia przez inne podmioty instrumentów finansowych, przez:

1)    prezentowanie, w dowolnej formie i w dowolny sposób, udostępnianych przez emitenta, informacji o instrumentach finansowych i warunkach ich nabycia, stanowiących wystarczającą podstawę do podjęcia decyzji o nabyciu tych instrumentów lub 

2)    pośredniczenie w zbywaniu instrumentów finansowych nabywanych przez podmioty w wyniku prezentowania informacji, o których mowa w pkt 1, lub

3)    prezentowanie indywidualnie oznaczonym adresatom, w dowolnej formie i w dowolny sposób, udostępnianych przez emitenta informacji w celu:
a)  promowania, bezpośrednio lub pośrednio, nabycia instrumentów finansowych lub
b)  zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do nabycia instrumentów finansowych.

I rodzi się szereg pytań. Być może KNF myśli wyłącznie o ofertach prywatnych (to termin dokładnie określony w prawie) i wtedy komunikat nie powoduje istotnych ryzyk dla branży. Equity crowdfunding spółek akcyjnych trzeba robić w trybie oferty publicznej i do kwoty 1 mln euro w ciągu 12 miesięcy nie trzeba sporządzać prospektu.

Pytanie 1: Equity crowdfunding sp. z o. o. nie jest objęty ustawą o ofercie, nie jest zatem ofertą prywatną, ale nie jest też ofertą publiczną, czy i w jakim zakresie komunikat dotyczy takich projektów?

Pytanie 2: Czy prezentacja miniatury projektu z podsumowaniem parametrów finansowych na stronie głównej portalu crowdinvesting stanowi „wystarczającą podstawę do podjęcia decyzji o nabyciu instrumentu”?

Pytanie 3: Co stanowi, a co nie stanowi „wystarczającą podstawę”?

Pytanie 4: Co z publikowaniem informacji o tym, że spółka szuka finansowania lub będzie szukała finansowania, ale bez możliwości bezpośredniej inwestycji/subskrypcji/zapisu? Może to przecież dotyczyć nawet klienta platformy, który już zawarł umowę i rozpoczął kampanię teaserową, ale jeszcze nie zgłosił zamiaru przeprowadzenia oferty.

Pytanie 5: Jak traktować powszechnie stosowane w Europie instrumenty crowdinvestingu oparte na finansowaniu mieszanym (mezzanine), będące kombinacją finansowania dłużnego i udziałowego (ale nie będące ofertą publiczną ani prywatną)?

Problemem dla branży nie musi być negatywny efekt odpowiedzi na powyższe pytania, jest nim brak klarownych odpowiedzi czy wytycznych. A te były deklarowane przez KNF i są oczekiwane przez rynek. Już teraz platformy crowdinvesting prezentując projekty inwestycyjne stosują gimnastykę technologiczno-prawną (prostą, ale niewygodną) . Przy radykalnej interpretacji może okazać się, że takie portale, a nawet tablice ogłoszeń o poszukiwaniu inwestora wymagają posiadania odpowiednich licencji.

Sprowadza się to nie tylko do przeniesienia branży za granicę, ale także powiększenia luki kapitałowej na polskim rynku. Jeżeli tylko licencjonowane instytucje finansowe będą mogły pomóc pozyskać kapitał, to najmniejszymi projektami nikt nie będzie mógł się zajmować.

Rozumiem intencje KNF, bo na rynku jest wielu naganiaczy i często nie są uczciwi. Chciałbym jednak wiedzieć, czy nie mamy do czynienia z powrotem od otwartości na dialog i wsparcie innowacji w finansach do budowania niepewności interpretacyjnej. Potrzebne są klarowne wytyczne specyficzne dla sektora fintech/altfi. I to my, jako uczestnicy rynku musimy ich wymagać. W przeciwnym wypadku będziemy funkcjonowali w otoczeniu ciągłej niepewności. A jak pokazuje sprawa PCC od handlu kryptowalutami, reaktywne stanowienie zasad rynkowych przez administrację może dotyczyć to także inwestorów. Wierzę w to, że wrócimy do rozmów o tym jak efektywnie i transparentnie jeszcze bardziej pomóc polskim przedsiębiorstwom, m.in dzięki finansowaniu społecznościowemu.

share on:
Karol Król

Karol Król

Od 2010 prowadzę crowdfunding.pl i angażuję się w zrównoważony rozwój sektora finansowania społecznościowego w Polsce i w Europie. Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz